Joanna Jędrzejczyk - Wygrywa po raz kolejny!!!
Chcę się z wami podzielić moim kolejnym sukcesem. W sobotni wieczór 21 listopada w stoczyłam swój 18 zawodowy pojedynek, który zwyciężyłam jednogłośnie decyzja sędziów. Jestem bardzo dumna z wygranej, gdyż moja przeciwniczką była utytułowana mistrzyni świata, holenderka Titiana van Polanen, która może się pochwalić dużym doświadczeniem w ringu. Trenowałam do tego pojedynku bardzo ciężko, bo wiedziałam że będzie to zacięta i ciężka walka, jak i również nie chciałam pozostawić po walce cienia wątpliwości kto jest lepszy w ringu. Przed walką bardzo dużo osób komentowało ten pojedynek i czułam że chcą mnie postawić na pozycji tej gorszej zawodniczki, gdyż Titiana jest, a raczej już była znana ze swoich zwycięstw, silnych ciosów bokserskich jak i również chęci do zaciętej walki. Nie wywierało to na mnie najmniejszej presji, bo znam siebie od strony psychicznej i również czułam doskonałe przygotowanie fizyczne, co udowodniłam na walce. Pojedynek zaczął się od bardzo wysokiego tempa, które utrzymywało się przez większość walki. Od pierwszej rundy starałam się trzymać dystans kopnięciami zadawanymi na górne partie ciała holenderki, co doprowadzało ją do nerwów, gdyż nie mogła wykonywać swojego plany i niestety musiała przyjąć warunki dyktowane przeze mnie. Starałam się wyprowadzać moje ciosy bardzo szybko co pozwalało mi na zaskakiwanie przeciwniczki różnymi kombinacjami. Nie wchodziłam w walkę w klinczu,a gdy już dochodziło do zwarcia to zadawałam szybką kontrę kolanem i utrzymywałam dalej dystans w którym czuję się najlepiej. W trzeciej rundzie tempo było niższe, gdyż przez pierwsze dwie rundy starałam się bezustannie trzymać presję i wyprzedzać ciosy holenderki. Mimo lekkiego zmęczenia, ostatnia runda była bardzo emocjonująca. Z walki na walkę staram się być dojrzalszą zawodniczką i walczyć mądrzej. Wykorzystywać swoje dobre atuty i nie pozwalać się rozwijać moim przeciwniczkom w walce. Po walce byłam bardzo miło zaskoczona, gratulacjami i wyrazami uznania od szerokiej publiczności. Dostałam również kolejne ciekawe oferty walk na przyszły rok, które były by dla mnie wielkim wyzwaniem i mam nadzieję że dojdą one do skutku. Już w poniedziałek 23 listopada wylatuje do Bangkoku, by w dniach od 26.11 do 05.12 reprezentować Polskę na mistrzostwach świata w muay thai. Dużym plusem jest to że po sobotniej walce nie mam większych kontuzji, poza delikatnie obitymi stopami i piszczelami. Wierzę że w tym roku zajdę w mistrzostwach po same złoto. Było by to spełnieniem jednego z moich wielkich marzeń. Czuję się silna i gotować by ponownie walczyć z najlepszymi w Bangkoku. Gratulujemy wygranej i życzymy wielu sukcesów! Choc dee krap